niedziela, 25 października 2009
piątek, 23 października 2009
Ryba Ludojad już nic nie napisze...
- "Po 1989 roku dzwonili do niego korespondenci polskich mediów z pytaniem co mają pisać. „Prawdę” – odpowiedział im Rybiński, a oni na to: „No co ty? Myślisz, że można?” (T. Olbratowski).
Czytałam felietony Rybińskiego, nieraz nie zgadzałam się z jego opiniami politycznymi, ale to nie o nie chodziło. Ten niesamowity abstrakcyjny dowcip, krótkie riposty i satyra z najwyższej półki po prosty powalały.
Czytałam felietony Rybińskiego, nieraz nie zgadzałam się z jego opiniami politycznymi, ale to nie o nie chodziło. Ten niesamowity abstrakcyjny dowcip, krótkie riposty i satyra z najwyższej półki po prosty powalały.
wtorek, 20 października 2009
poniedziałek, 19 października 2009
czwartek, 15 października 2009
Pożegnalny blues dla "Kasiarza"
środa, 14 października 2009
Odszedł Marian Kołodziej, b. więzień KL Auschwitz nr 432
sobota, 10 października 2009
W Piwnicy...
Pan Edek przychodzi tu w każdą sobotę. Siada na stołeczku przy wejściu, opiera się o stolik i zapala papierosa. To jest jego miejsce od niepamiętnych lat. I tak siedzi, wstaje, podrepcze w kółko, przestawi stołek na drugą stronę stolika, podrepcze, postawi stołek na dawnym miejscu, siada. I obserwuje wchodzących, wychodzących, a tych co za głośno rozmawiają ucisza: - Ciiiiiii... Tam aktorzy grają... I tak co tydzień.
piątek, 9 października 2009
Jaśko Hipis w Oświęcimiu!!!
Tego jeszcze nie było! Jaśko z Ukrainy zawitał w nasze strony. Nocuje u Zwory. A media nawet nie wiedzą... I dobrze, bo szkoda Jaśka :-)
Póki co, nie zmontowałam materiału, który nagrałam w sierpniu. Nasz hipis będzie jego głównym bohaterem.
A kto Jaśka (i jego misia ze śmietnika) nie zna, niech żałuje!
sobota, 3 października 2009
Reggae'owanie + SKAkanie
Krzywa Alternatywa zawładnęła Oświęcimiem. Co za koncert!!! Pląsy ze ze Zworą i... z BS-em (niemożliwe, a jednak :-). M. i P. też porwane przez rytm. A na dodatek Marcin Boiński zaśpiewał "Sen o victorii" we własnej, ciekawej aranżacji. Tylko D. poszedł wcześniej "zu hause", bo nie czuł klimatu. A było jak za naszego pierwszego woodstocku - takie kawałki...
Beskid Żywiecki
Subskrybuj:
Posty (Atom)