piątek, 27 lipca 2012
Teledysk gotowy - Miasto moje Oświęcim
Pierwszy dzień, kiedy kręciliśmy, rozszalała się burza i trzeba było szybko uciekać znad Soły. Drugiego dnia słońce bardzo przypiekało. Ale w sumie to całkiem niezła frajda!
wtorek, 24 lipca 2012
niedziela, 8 lipca 2012
Sztuka operatorska
I tak oto, dzięki pomocy szewca, udało się dobrnąć do szczęśliwego finału operatorskiego. Egzamin i filmy zaliczone z niezłymi notami. Uff...
Coś mi się widzi, że z etiudy operatorskiej niebawem powstanie film dokumentalny.
środa, 23 maja 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
Zima w wielkim mieście
Temperatura powietrza jakoś tak w okolicach - 20 st. C. Ale jaka radość! Można rzec - ćwiczenia strategiczne podnoszące nie tylko na duchu ale i odporność organizmu :-)
czwartek, 2 lutego 2012
Stracona głowa (Утраченная голова)
No i gra. Teledysk można już oglądać. W rolę Behemota został wcielony siłą nasz telewizyjny czarny kociak Abonament.
Zdjęcia były kręcone na krakowskim Podgórzu i w Moskwie, m.in. w domu Michaiła Bułhakowa, na cmentarzu Nowodziewiczym i Patriarszych Prudach, znanych z książki "Mistrz i Małgorzata".
niedziela, 29 stycznia 2012
piątek, 27 stycznia 2012
środa, 11 stycznia 2012
Prowincjonalia 2012

Taka miła wiadomość. Na konkurs pojadę z filmem "Niebo jest tutaj, właśnie teraz". (więcej: tutaj)
Niedaleko Poznania - heh :-)
niedziela, 18 grudnia 2011
Czeski prezydent

Zdjęcie pyknięte podczas otwartego spotkania z ludem Krakowa i okolic. A potem był koncert legendarnej czeskiej grupy The Plastic People of the Universe. Na krótką chwilę pojawił się b. prezydent Vaclav Havel. W nagraniu to czas 1 min : 51 sek i 1:56. Kraków, 2007. - link tutaj.
środa, 23 listopada 2011
Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
poniedziałek, 7 listopada 2011
Żywot człowieka sławnego
niedziela, 30 października 2011
Plakat już jest, a teledysk jeszcze w drodze

Pamiątką naszej wyprawy jest okładka komiksu, oczywiście autorstwa Tomka. Gdzieś w tle pałętam się z kamerką :-) Teledysk jeszcze się montuje.
A zdjęcia z wyprawy tutaj.
sobota, 1 października 2011
Tropem Bułhakowa

Dzień z kamerą i aparatem. W tempie dość zawrotnym nagrywaliśmy ujęcia do teledysku. Ale przy okazji udało się dotrzeć do całkiem fajnych miejsc. Patriarsze Prudy zwykły miejski park. No, ale Patriarsze Prudy to legenda nie byle jaka - w końcu sam Bułhakow od nich zaczął "Mistrza i Małgorzatę".
Dotarliśmy do miejsca, gdzie tenże mieszkał. Cala klatka schodowa od parteru aż po drugie piętro wysmarowana cytatami i przeróżnymi rysunkami z kotem Behemotem w roli głównej.
Podjechaliśmy do Klasztoru Nowodziewiczego - miejsca, gdzie carowie zsyłali swe żony, żeby mieć od nich spokój. Ale my akurat skierowaliśmy się na cmentarz przyklasztorny. Oczywiście - ujęcie na grób Bułhakowa, potem Czechowa. Sam cmentarz jest ogromny - prawie jak Łyczakowski - i tak samo stary. Nagrobki przeróżne, niektóre prawdziwe dzieła sztuki. Ale pośród prawdziwych perełek objawiło nam się coś strasznego, mówiąc kolokwialnie - kupa. Kicz do potęgi. To grób Borysa Jelcyna. Jadę na Łubianke. Jeszcze w metrze pytam się pewnej kobiety, którym wyjściem będzie mi bliżej do historycznego budynku KGB. A ona się pyta, co to jest KGB. To
jej tłumaczę. A ona, ze nie słyszała :-) Tak czy inaczej wychodząc z metra nietrudno zauważyć autentycznie ogromny budynek. A na nim tablica upamiętniająca Andropowa.
Po drodze zauważyłam duży, zabytkowy chram (cerkiew). Ciekawość prowadzi mnie do środka. Wchodzę, siadam sobie z tylu. Akurat trwa jakieś nabożeństwo. Obserwuję ludzi i nie pojmuję, o co tak naprawdę w tych wszystkich obrzędach chodzi. Palą świeczki przed każdym obrazem, a pop z kadzidłem też do każdego podchodzi i kadzi, babiny żegnają się po sto razy przed wszystkimi tymi obrazami i pochylają się, a czasem całują. Ale z tymi świeczkami, to zagadka. Próbowałam dociec, czy działa tu jakiś system. Do niczego jednak nie doszłam. W tle przepiękne śpiewy. Klimat jakby nie z tej ziemi. Przy okazji przypomniała mi się ubiegłoroczne szpakowisko, jak przechodziliśmy przez Jabłeczną. Było prawie tak samo.
A propos milicjantów. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę to oni rządzą w mieście. Jest ich tak dużo, ze są DOSŁOWNIE WSZĘDZIE. Z jednej strony człowiek czuje się bezpiecznie, a z drugiej zastanawia się, czemu to wszystko służy...
piątek, 30 września 2011
W kosmosie

Nie nagrywaliśmy teledysku, bo zaczęło mżyć. Wybraliśmy się do galerii Trietiakowskiej. Tylko I. udało się wejść "na Rosjanina" i zapłacić mniej. My standardowo - 450 rubli. Obrazów mnóstwo, ale można było spodziewać się, że będzie więcej. Taki tutejszy paradoks - wszystko jest duże, a to, co powinno wydawać się ogromne, w rzeczywistości nieco rozczarowuje.
Muzeum kosmonautyki znajduje się niedaleko wystawy osiągnięć gospodarki radzieckiej, którą lat temu wiele moja mama musiała obowiązkowo zaliczyć. W tym roku przypada 50-lecie pierwszego lotu w kosmos i Rosjanie są z tego bardzo dumni. W muzeum można sobie wejść do stacji kosmicznej Mir i zobaczyć, jak kosmonauci w niej funkcjonowali. To takie trzy małe pokoiki. Pełno przycisków, monitorków i okno z widokiem na kosmos. Tak sobie chodzę, oglądam sputniki, a tu mi kobieta mówi, że w sali obok film wyświetlają. Puszczają filmik w stylu: jak zostać kosmonautą.
Obok gigantycznych rozmiarów pomnika Gagarina stoją 2 wypchane pieski. Słynne, bo zaliczyły lot w kosmos. A skafandry kosmonautów to dopiero niezłe ubranka. Rurek z nich odchodzi co niemiara. Dziwne takie.
Koncert. Bardzo kameralnie. Trochę wywiadów udało się nagrać. Wpadli też znajomi Argentyńczycy. Z imprezy wracaliśmy jakąś lewą taksówką, bo już metro było zamknięte. Taka nieoficjalna taksówka jest o połowę tańsza niż legalna. Za nocny przejazd zapłaciliśmy w sumie 30 rubli (4 osoby). Wiózł nas Armeńczyk. Śmiał się, że gadamy do niego, a on nic nie rozumie. I o dziwo, dopiero wtedy słówka rosyjskie nagle zaczęły się same przypominać.
czwartek, 29 września 2011
Cieburaszka, Arbat i Plac Czerwony

Dotarliśmy na Arbat. To taka uliczka, do której cały czas dopisuje się legendę - artyści, malarze, poeci, pisarze muzycy i te spawy. A tak naprawdę pozostały tylko russkije suweniry dla turystów i pomniki Okudżawy i Puszkina.
Ha! Widziałam kochaną Cieburaszkę! Niestety, rynek zrobił z niej nie tylko strażaka, ale też przyodział w różnokolorowe futerka.
Plac Czerwony okazał się mniejszy niż podpowiadała wyobraźnia. Te jego niekończące się hektary były chyba wykreowane w mej głowie. Mauzoleum Lenina patrząc z zewnątrz nie ma w sobie nic z artyzmu. To bryły marmuru ułożone w taką współczesną piramidę w kształcie prostokąta. No, ale tu zapewne nie chodziło o sztukę tylko jak zwykle o monumentalność. A jeśli już o tym mowa, to nad rzeką Moskwą stoi monstrualnych rozmiarów pomnik Kolumba, ale dla uspokojenia ludu nazwano to pomnikiem Piotra I. W każdym razie car-konkwistador prezentuje się tu na pewno lepiej niż pomnik-kamienne jajo przy rondzie Mogilskim w Krakowie.
Wszędzie pełno milicji. Stoją i pilnują, żeby nie siadać na trawnikach. Noszą takie duże talerze na głowie. Śmiesznie to wygląda. Jak ktoś jest mały, wtedy głowy prawie nie widać.
Przy okazji zostałam uświadomiona do czego służy co poniektóry uliczny toi-toi. Otóż w Moskwie są to składy gratów :-)
Moskiewskie metro

Można jeździć do upadłego. I to za jeden bilet czyli w granicach 3,5 zł! Metro w Moskwie poraża swoja wielkością. Autentycznie. Najpierw stacja Płoszczad Rewolucji - z brązu odlane postacie robotników, rolników i innych pionierów pracy ku chwale Sowietskogo Sojuza. Potem stacja Komsomolskaja i gigantyczna mozaika na suficie - Lenin przemawiający do mas ludowych. Pomniejsze stacje metra - kolumny, żyrandole ociekające przepychem. I w końcu Nowoslobodskaja - sierpy, młoty i witraże podświetlane żarówkami. W bocznym korytarzu ulokowała się babcinka w chustce, która chce sprzedać małe kotki - takie z mięciutkim futerkiem, po prostu przesympatyczne. Nie pozwoli jednak, by robić im zdjęcia. Nielegalny handel w niedozwolonym miejscu. Metro w Moskwie działa sprawniej niż praskie. Pojazdy są dosłownie co chwilę. Wydawałoby się, że skoro tak często jeżdżą, to przewożą powietrze. Nic mylnego. Tłok jest ogromny. Rzeka wlewa się do wagonów i wylewa. Taka nieustającą fala ludzka.
środa, 28 września 2011
Między Terespolem a Brześciem

Zaraz po przekroczeniu granicy nastąpiła zmiana kół w pociągu. Wszystkie wagony zostały podniesione i robotnicy jak mrówki "poszerzali" podwozie. Na Białorusi i w Rosji tory są nieco szersze, stąd całe zamieszanie. Akcja trwała prawie godzinę. W tym czasie atak na wagony przypuściły kobieciny z reklamówkami. Sprzedawały wszystko od piwa, przez kefir a skończywszy na zrywanych do kubka malinach. Niektórzy kupowali białoruskie piwo, które potem okazało się jakimś niemożebnym świństwem. Na nasze - 5 zł za butelkę. Oto luksus kosztowania inostrannego chmielu :-)
czwartek, 1 września 2011
Telewizyjna premiera filmu "Niebo jest tutaj, właśnie teraz"
Emocjonalnie najbardziej związana jestem właśnie z tym filmem.
piątek, 12 sierpnia 2011
Znów w drodze

Swarzewo - Mechowo - Wejherowo - Leśniewo - Donimierz, Łebno, Pomieczno, Miechucino, Kamienica Szl. - Mściszewice - Klubkowa Huta - Stężyca - Kościerzyna - Wąglikowice - Wiele - Kamyk...
Hipisi po raz 33. dotarli na Jasną Górę. Fotoreportaż tutaj.
wtorek, 14 czerwca 2011
Pierwsi, którzy zostali więźniami Auschwitz
sobota, 11 grudnia 2010
"Siostrzyczka" na antenie TVP Kraków
Telewizyjną premierę mam już za sobą. Tak bardzo przydałby się odpoczynek... Zdrowie trochę szwankuje; ciężko było jak cholera. Realizacja, scenariusz, operatorka i wstępny montaż - wszystko na mej głowie. Niemniej, dla takich ludzi, jak bohaterowie filmu, warto się poświęcić.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Life Festiwal Oświęcim 2010
Galeria festiwalowa tutaj.
Bodaj najlepsza impreza muzyczna w mieście, jaką kiedykolwiek zorganizowano.
poniedziałek, 24 maja 2010
Miasteczko zabite dechami

Galeria zdjęć tutaj.
Centrum miasta powiatowego. Walące się domy, zabite deskami okna, zaryglowane drzwi, zamknięte na siedem spustów i nieczynne do odwołania sklepy a nawet knajpy, odrapane elewacje kamieniczek... Ludzi też jak na lekarstwo. Wszystko jakby wymarłe. Może czas się tu zatrzymał? Oto Wschowa.
piątek, 7 maja 2010
niedziela, 11 kwietnia 2010
Kolejny zlot hipisów
Reszta zdjęć tutaj.
To drugi pamiętny krakowski zlot hipisów. 5 lat temu podczas zlotu dotarła do nas informacja, że zmarł Jan Paweł II. Teraz ogłoszona została żałoba narodowa z powodu śmierci najwyższych władz państwowych.
wtorek, 6 kwietnia 2010
Napis na cegłówce
niedziela, 28 marca 2010
ul. Alternatywy 4 w remoncie
sobota, 6 marca 2010
Spokój
Na razie odpoczywam i czytam. Niektórzy piszarze potrafią tak przedstawić rzeczywistość, że staje się ona autentycznie dziwna.
sobota, 20 lutego 2010
środa, 10 lutego 2010
Wyzwoleni z Auschwitz
65. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau. Niekończące się przemówienia - "ważne głowy" gadają, bo to lubią. Więźniowie siedzą na stołeczkach i słuchają. "Ważne głowy" orderują się wzajemnie. W pobliżu krematorium turyści z nudów zaczynają biwakowanie. Francusko-włoska młodzież na widok śniegu szaleje z radości. Bitwa na śnieżki.
Mroźno. Co roku byli więźniowie przybywają, co roku jest ich mniej. To oni powinni być najważniejszymi gośćmi, ale jak świat światem, nigdy tak nie było i nie jest. Mimo publicznych deklaracji, rzeczywistość pokazuje swoje. Więźniowie stoją na blisko dwudziestostopniowym mrozie prawie godzinę w oczekiwaniu na obiecany autobus. W tym czasie "ważne głowy" spokojnie wsiadają do swoich samochodów i odjeżdżają. Więźniowie czekają na swoją kolej. Zawsze byli na końcu...
piątek, 15 stycznia 2010
Kremlowskie Kuranty

W N. Sączu kręcimy dwa teledyski dla KK. Fajne miejsce udostępnia nam Z. Przemeblowujemy mu całą knajpę i zabieramy wszystkie świece. Aga oswaja się z kamerą, która śledzi każde jej spojrzenie. W przerwach zjadamy tosty i zaglądamy do beczek. I. robi na ścianie tajemnicze cienie. Pierwsza część wychodzi w miarę przyzwoicie. Drugą nagrywamy przez całą noc. W pewnym momencie P. przechodzi do innej rzeczywistości, mimo to udaje się jakoś dobrnąć do końca scenariusza.
Teledysk piosenki "Czekanie" zespołu Kremlowskie Kuranty można obejrzeć tutaj.
piątek, 18 grudnia 2009
Zniknął napis
niedziela, 29 listopada 2009
Z pejzażu Oświęcimia znika legendarna "Tęcza"
sobota, 21 listopada 2009
niedziela, 8 listopada 2009
Droga Krzyżowa w b.obozie koncentracyjnym
niedziela, 25 października 2009
piątek, 23 października 2009
Ryba Ludojad już nic nie napisze...
- "Po 1989 roku dzwonili do niego korespondenci polskich mediów z pytaniem co mają pisać. „Prawdę” – odpowiedział im Rybiński, a oni na to: „No co ty? Myślisz, że można?” (T. Olbratowski).
Czytałam felietony Rybińskiego, nieraz nie zgadzałam się z jego opiniami politycznymi, ale to nie o nie chodziło. Ten niesamowity abstrakcyjny dowcip, krótkie riposty i satyra z najwyższej półki po prosty powalały.
Czytałam felietony Rybińskiego, nieraz nie zgadzałam się z jego opiniami politycznymi, ale to nie o nie chodziło. Ten niesamowity abstrakcyjny dowcip, krótkie riposty i satyra z najwyższej półki po prosty powalały.
wtorek, 20 października 2009
poniedziałek, 19 października 2009
czwartek, 15 października 2009
Pożegnalny blues dla "Kasiarza"
środa, 14 października 2009
Odszedł Marian Kołodziej, b. więzień KL Auschwitz nr 432
sobota, 10 października 2009
W Piwnicy...
Pan Edek przychodzi tu w każdą sobotę. Siada na stołeczku przy wejściu, opiera się o stolik i zapala papierosa. To jest jego miejsce od niepamiętnych lat. I tak siedzi, wstaje, podrepcze w kółko, przestawi stołek na drugą stronę stolika, podrepcze, postawi stołek na dawnym miejscu, siada. I obserwuje wchodzących, wychodzących, a tych co za głośno rozmawiają ucisza: - Ciiiiiii... Tam aktorzy grają... I tak co tydzień.
piątek, 9 października 2009
Jaśko Hipis w Oświęcimiu!!!
Tego jeszcze nie było! Jaśko z Ukrainy zawitał w nasze strony. Nocuje u Zwory. A media nawet nie wiedzą... I dobrze, bo szkoda Jaśka :-)
Póki co, nie zmontowałam materiału, który nagrałam w sierpniu. Nasz hipis będzie jego głównym bohaterem.
A kto Jaśka (i jego misia ze śmietnika) nie zna, niech żałuje!
sobota, 3 października 2009
Reggae'owanie + SKAkanie
Krzywa Alternatywa zawładnęła Oświęcimiem. Co za koncert!!! Pląsy ze ze Zworą i... z BS-em (niemożliwe, a jednak :-). M. i P. też porwane przez rytm. A na dodatek Marcin Boiński zaśpiewał "Sen o victorii" we własnej, ciekawej aranżacji. Tylko D. poszedł wcześniej "zu hause", bo nie czuł klimatu. A było jak za naszego pierwszego woodstocku - takie kawałki...
Beskid Żywiecki
sobota, 26 września 2009
piątek, 25 września 2009
Słuchanie muzyki
Od kiedy pracuję dłużej przy kompie, słucham więcej muzy - i to takiej, której dawno nie odkurzałam. I myślę sobie, że dobrze byłoby wybrać się na jakiś koncercik. Pietia dał znać, że na początku października gra ze swoim zespołem w Bazylu. Może będę...
środa, 9 września 2009
Nowy kamień na Kopiec
Prezydent mojego miasta od jakiegoś czasu ma dość interesujące hobby. Jeździ sobie po świecie i żeby nie było, że turystycznie, więc przywozi kamienie "na szczytny cel". I nic innego w mediach o nim nie piszą poza tymi kamieniami.
A w "Misiu" taka scena była:
- Ahaa, największa rzecz bym zapomniał... kamyk, o który pan prosił z... Jeleniej Góry przywiozłem.
- Z Jeleniej?!
- Z Jasnej Góry oczywiście! Pamiątka. Pan wie, kto po nim stąpał... Tu kładę.
I znowu życie przerosło kabaret...
Oświęcim - najbardziej ukamienowane miasto na świecie!
A w "Misiu" taka scena była:
- Ahaa, największa rzecz bym zapomniał... kamyk, o który pan prosił z... Jeleniej Góry przywiozłem.
- Z Jeleniej?!
- Z Jasnej Góry oczywiście! Pamiątka. Pan wie, kto po nim stąpał... Tu kładę.
I znowu życie przerosło kabaret...
Oświęcim - najbardziej ukamienowane miasto na świecie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)